Oszustwo, którego (jako czytelnicy) nie pożądamy
Mam prośbę do Wydawnictwa Przekrój o zwrot pobranej ode mnie nienależnie kwoty 1,33 zł. Suma ta została przeze mnie określona na podstawie wyliczeń związanych z podanymi poniżej szczegółami sprawy.
Otóż w dniu 8 grudnia 2009 r. w sklepie osiedlowym zakupiłem „Przekrój”, który w tym tygodniu okazał się jednak nie zwyczajnym cotygodniowym wydaniem, a katalogiem reklamowym. To, że zakupiłem nie „Przekrój” a „Katalog reklamowy Przekrój” okazało się jednak dopiero po uważnym przejrzeniu zawartości i nie było w żaden sposób zaanonsowane na okładce wydawnictwa.
W „Katalogu reklamowym Przekrój” jedną czwartą zawartości stanowiły nie treści redakcyjne, a zakamuflowana reklama ubrana w pseudo teksty, pseudo wywiady i pseudo informacje. Część tego katalogu reklamowego (kilkanaście stron) zajmowały „teksty” dotyczące technologii 3D. „Dziwnym” trafem w tej części znalazła się reklama spotu piwa Lech (dokładnie tak – nie jest to zwyczajny layout reklamowy, a po prostu zaproszenie do obejrzenia spotu reklamowego tego piwa zrealizowanego w technologii 3D) oraz pseudo-wywiad z twórcą tego spotu. Kolejnym reklamowanym towarem w tym trójwymiarowym miszmaszu jest wchodzący w grudniu na ekrany kin film Jamesa Camerona „Avatar” mający być początkiem ery trójwymiarowości w kinie. A wszystko to otoczone artykułami o technologii 3D, fotoreportażami różnych realizacji związanych z technologiami 3D i innymi tego typu działaniami mającymi na celu zamydlanie oczu czytelnikom gazety.
W „Katalogu reklamowym Przekroju” znalazły się również 4 strony reklamy urządzeń firmy Asus. Reklamy również nie oznaczonej jako reklama i mającej sprawiać wrażenie zwyczajnej treści redakcyjnej. Wsparte to jest dodatkowo klasyczną stroną reklamową na tylnej okładce katalogu.
Jako wierny czytelnik normalnego „Przekroju” czuję się po prostu oszukany. Toleruję reklamy w mediach gdyż zdaję sobie sprawę, że dzięki temu media te w ogóle do mnie docierają i mogę być ich odbiorcą. Czasem moja tolerancja na reklamę w prasie jest nadwyrężana, ale albo jest to zrobione w taki sposób, że nie podważa mojego zaufania do tego czy innego tytułu albo dotyczy to nieco innych tytułów niż „Przekrój”. Od „Przekroju” wymagałbym nieco więcej. Tylko tyle i aż tyle. Obserwowałem od jakiegoś czasu jak po zmianie wydawcy „Przekrój” zaczął obniżać loty, ale złożyłem to na karb okresu przejściowego i postanowiłem dać mu szansę jako czytelnik.
Teraz zaczynam się zastanawiać czy w przyszłym tygodniu udam się do sklepu po nowy numer. A dzieje się tak po raz pierwszy od wielu lat.
Tak czy owak mam nadzieję, że normalnie po ludzku Wydawnictwo Przekrój ureguluje wobec mnie czytelniczy dług w wysokości 1,33 zł. (PiJu)


