Archiwum za miesiąc Lipiec, 2010
Nie ma głupich pytań? Pomidor!
W ramach letnich porządków uprzątam z domu trochę starej prasy. Przy takich okazjach miewam zwyczaj „ostatniego przejrzenia”, co często owocuje różnymi wspominkami czy zadziwieniami.
Tym razem w „Pressie” z marca 2009 r. znalazłem (po raz drugi, ale po dłuższej przerwie
artykuł pt. „Podstolik medialny” z SENSACYJNIE BRZMIĄCYM podtytułem „PR-owcy konkurencyjnych mediów od paru lat spotykają się nieformalnie – to wiadomo. W jakim celu – to tajemnica”.
Potem jest już tylko ciekawiej i ta strzelba przygotowana w leadzie wypala raz po raz.
Już samo miejsce spotkań PR-owców jest podejrzane – knajpa Szparka, często gęsto goszcząca m.in. „znanych dziennikarzy czy lansujących się polityków”. No i „przy jednym ze stolików spotykają się od czasu do czasu:….”. Tu padają imiona i nazwiska sporej grupki PR managerów rozmaitych firm mediowych, zarówno telewizyjnych, jak i radiowych, papierowych czy internetowych.
I cały artykuł jest próbą ich napiętnowania, oraz odpowiedzi na kluczowe dla ludzkości pytanie – po cóż Ci ludzie spotykają się w Szparce? A na tak postawione pytanie ciężko jest jakoś sensownie odpowiedzieć – szczególnie, że autorka dwie najbardziej naturalne i prawdziwe odpowiedzi odrzuca. Przecież to niemożliwe, żeby spotykali się o tak po prostu dla przyjemności, bo się znają i lubią; z drugiej strony, to chyba niemożliwe, żeby z tych spotkań wynikało coś sensownego dla ich pracy..
Ludzie kochani, bądźmy poważni! Nie tabloidyzujmy przynajmniej poważnej branżowej prasy!
Na studiach dziennikarskich spora część wykładowców próbowała przekonać mnie i moich kolegów z roku, że „nie ma głupich pytań”. Otóż nigdy nie potrafiłem jakoś się zgodzić z tą tezą i zostało mi to do tej pory. I owszem, bywają…
Dlatego najbardziej podoba mi się jak na „podchwytliwe” pytania autorki tekstu zareagował Michał Fijoł z Axla Springera. Na każde odpowiedział po prostu: POMIDOR! Co autorka skrzętnie w tekście cytuje, chcąc swojego rozmówcę najwyraźniej zdyskredytować TOTALNIE.
I jak myślicie, dyskredytuje go to?
Pomidor!
MaG
No to frugo robi wielką różnicę
W najnowszym „Media&Marketing” (lipiec/sierpień) ciekawe podsumowanie 20-lecia polskiej reklamy, pod kątem kreatywnym.
„Pierwsze reklamy, jak choćby ze słynną Anna Patrycy i >>pewną taką nieśmiałością<<, czy >>Ociec! Prać<<, były prawdziwymi wydarzeniami, szeroko komentowanymi na prywatnych spotkaniach. Podobnie jak otwarcie pierwszej restauracji McDonald’s w Warszawie.” – pisze autorka artykułu.
A dziś? Dziś „zauważamy reklamy tylko wtedy, kiedy przekraczają jakąś kulturową granicę albo naruszają społeczne tabu. Nikt już nie omawia najświeższych spotów podczas rodzinnego grilla…”
I dobrze! J Ale tym bardziej warto raz na 20 lat pochylić się chwilę nad perełkami z przeszłości, tej całkiem odległej, z początków polskiego kapitalizmu, jak i tej w miarę świeżej.
Ale coś w tym jest – niektóre copy z końca lat 80-tych i początku 90-tych wspominamy do dziś, a od kilku lat jakby trochę mniej pomysłów, które przebojem wdzierają się do codziennego języka (od „prawie robi różnicę” minęło już kilka latJ).
W dużym skrócie (mój subiektywny wybór z subiektywnej szortlisty Agaty Małkowskiej, autorki artykułu):
1987 – „Prusakolep. Zabija na śmierć”
1990 – „Ociec! Prać?” Pollena 2000
1991 – „Z pewna taką nieśmiałością” Podpaski Always – Anna Patrycy
1994 – „Mariola ma oczy piwne, Mariola OKOCIM spojrzeniu”
1996 – „No to Frugo”
1997 – Bosman z mrugnięciem okiem, bezalkoholowy oczywiście
1997 – „Bo zupa była za słona”
2002 – Łódka Bols
2002 – “Żubr występuje w puszczy”
2004 – MUMIO w reklamach Polkomtela
2007 – „Prawie robi wielką różnicę” Żywiec
Od siebie dodałbym jeszcze „Purocolor ‘89”, „Nic nie zobaczysz dopóki nie kupisz anteny do odbioru telewizji satelitarnej firmy Arcon” i „Miliard w środę, miliard w sobotę” – siermiężne prapoczątki polskiej reklamy, ale zapamiętałem je na całe życie.
Aha, aha – w zestawieniu kamieni milowych 20-lecia znalazły się także prace naszego klienta – agencji Red8 – za koncept „Testy” dla marki Zelmer. Który nam także bardzo się podoba! Ba, podobał nam się długo przed tym, jak Red8 została naszym klientem.
MaG
