Archiwum tagu: ‘Media 2.0’
Za darmo piszą grafomani
Dotarł do mnie z pewnym opóźnieniem marcowy numer “Press”. A w nim ciekawy wstępniak naczelnego Andrzeja Skwosza o Tomaszu Lisie i jego platformie Natemat.pl. Całości cytował nie będę, ale końcówka jest na tyle mocna, że pozwolę sobie:
“Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo – głosi znane powiedzenie. Może w życiu, bo w dziennikarstwie niekoniecznie. Dzień, w którym Wam wmówią, że nie ma zapotrzebowania na wasze teksty czy audycje – więc jeśli chcecie możecie zostać, ale pracując za darmo – będzie tym, w którym skończycie się jako dziennikarze. Za darmo piszą grafomani. I Palikot.”
Cóż… Cytując znów, powiem krótko: “LUBIĘ TO!”
I trzymam kciuki za wszystkich prawdziwych dziennikarzy, bo czasy naprawdę ciężkie…
MaG
Tabletyzacja prasy? Oby…
O ile o tabloidyzacji mówimy od wielu, wielu lat, i raczej ze wstrętem, to tabletyzacja jest zjawiskiem bardzo nowytm, w dodatku wzbudzającym zupełnie przeciwne uczucia – ze strony czytelników pozytywne zaciekawienie, natomiast dla wydawców prasowych to często wręcz jedyne światełko w tunelu (w każdym razie hipotetyczne). Nadzieja ta może być złudna, ale przynajmniej jest się czego przytrzymać, a brzytwy jako żywo tablety nie przypominają.
W ostatnich dniach pojawiły się pierwsze jako tako sensowne dane ilościowe o sprzedaży prasy na tablety w USA. Time Warner (konkretnie – Time Inc) zapowiedział, że do końca roku przygotuje wersje na tablety wszystkich swoich tytułów. Wcześniej przygotował cztery: “Time”, “People”, “Sports Illustrated” oraz ”Fortune”; w kolejce pozostaje jeszcze 17 (fakt, że trochę mniej spektakularnych). Przy tej okazji wydawca podał, że do tej pory aplikacje przygotowane przez Time Inc. zostały ściągnięte ponad 11 mln razy. Nieco wcześniej konkurencyjne wydawnictwo Condé Nast opublikowało pierwsze dane o sprzedaży swoich tytułów na iPady. Tygodnik ”New Yorker” zdobył już 100 tys. ipadowych czytelników (z czego 20 tys. osób zdecydowało się na roczną prenumeratę za 60 dol). Condé Nast był jednym z pierwszych wydawców, oferujących aplikacje swoich magazynów na iPada. Do tej pory CN stworzył 22 aplikacje, m.in. tabletowe edycje takich magazynów jak “Vanity Fair”, “Wired” czy “GQ”. W sumie wydawnictwo pozyskało już prawie ćwierć miliona (242 tys.) czytelników tabletowych wydań (chociaż ponad połowę stanowią ci, którzy prenumerują magazyny Condé Nast na papierze).
Przy okazji warto przyjrzeć się faktowi, że aplikacja tabletowa „New Yorkera” jest bardzo oszczędna w formie (w przeciwieństwie do często rozbuchanych graficznie i naszpikowanych materiałami wideo wydań innych magazynów) – to ciekawy przyczynek do rozmowy o tym czego tak naprawdę potrzebują czytelnicy korzystający z mobilnych deviceów oraz do rozmowy na temat tablety vs. Czytniki e-papieru. Ale to tematy na zupełnie osobną (i długą!
) dyskusję …
A jeszcze inna dyskusja – równie ciekawa – czy tabletyzacja wzmocni tabloidyzację, czy może ją zahamuje?
MaG
MediaMarketingPolska.pl
No i stało się. Było trochę plotek, potem plotki przerodziły się w niemal pewność, a teraz niemal pewność zmienia się w fakt. Trzymam właśnie w rękach najnowszy, lipcowo-sierpniowy numer magazynu „Media & Marketing Polska” i … wstępniak naczelnej jest jednocześnie pożegnaniem, nie zostawiając już wątpliwości. To ostatni papierowy numer tego magazynu. Znika z rynku po niemal 20 latach wzlotów i upadków. Szkoda.
Na pocieszenie pozostaje fakt, że tytuł nie znika całkiem z powierzchni Ziemi i nie chce całkiem rezygnować z trzymania ręki na pulsie mediowo-reklamowego rynku. Będzie funkcjonował w Internecie, według planów i zapowiedzi wydawcy jeszcze długo zamierza też wydawać papierowe raporty tematyczne, no i wydaje się, że chyba mocniej pójdzie w biznes konferencyjny, by chociaż tak wykorzystać potencjał mimo wszystko silnej marki…
Życzymy powodzenia na nowej drodze (niestety mocno wyboistej) wydawniczego życia…
MaG
SOCJALIZUJEMY klientów… jeszcze bardziej
Nasz blog przeważnie nie służy nam do autopromocji, ale dzisiaj zrobimy malutki wyjątek. Mianowicie postanowiliśmy oficjalnie uznać i podkreślić fakt, że zajmujemy się nie tylko tradycyjnymi public relations (które dość powszechnie na rynku utożsamia się tak naprawdę z media relations), ale także działaniami w social mediach. To niespecjalnie odkrywcze - od początku istnienia naszej firmy wiedzieliśmy, że dobry PR bez social mediów obejść się nie może i w zasadzie dla wszystkich naszych klientów w palecie PR-owego full service uwzględnialiśmy także social marketing. Ponieważ jednak ten obszar ciągle dynamicznie się rozwija i „waży” coraz więcej, postanowiliśmy, że należy mu się osobny dział w naszej firmie, własne logo i dedykowana rozwojowi tego obszaru osoba
Więcej o naszym SOCJALIZATORZE możecie przeczytać w mediach branżowych, np. w Mediarunie: http://wiadomosci.mediarun.pl/artykul/marketing-marketing,socjalizator—nowy-gracz-na-rynku-social-marketingu-,39524,2,1,1.html
Polecamy też odpowiednią zakładkę na naszej firmowej www: http://lubudubupr.pl/socjalizator/
Nudne Trendy
Z konkursem Media Trendy jest trochę tak jak z Webstarami (toute proportion gardee) – wszyscy na nie narzekają, ale co roku gremialnie się do nich zgłaszają, a otrzymanymi statuetkami bardzo lubią się chwalić. Dlaczego? Bo mimo oczywistych ułomności obu tych konkursów nikt jakoś nie proponuje nic lepszego. Webstary doczekały się niby silnej konkurencji w postaci Mixxxów, ale jakoś na razie para Mixxxów idzie w gwizdek; jest też na rynku kilka innych konkursów ogólno-mediowo-reklamowych, ale w zasadzie każdy jest inaczej sprofilowany i w tej sytuacji Media Trendy dobrze się mają na swoim kawałki. Tylko czemu aż tak wieje z tych Trendów nudą? O ile jeszcze w poszczególnych „małych” kategoriach da się odnaleźć czasem jakieś perełki (chociaż przeważnie bez wielkich zaskoczeń), to już jeśli chodzi o nagrody główne – zero „odkryć”.
Na wczorajszej gali konkursu za medium roku został uznany Facebook, a za człowieka roku pan Zygmunt Solorz-Żak. Po pierwsze – jak słusznie napisał dziś Press w swoim porannym komentarzu – trzeba zająć się telekomunikacją, żeby zostać człowiekiem roku w mediach (do tej pory Mediatrendy jakoś ignorowały osiągnięcia stajni polsatowskiej). Po drugie, zerknijmy na te same tytuły przyznawane w ubiegłych latach:
2010 – medium roku: Facebook , człowiek roku: Jan Wejchert
2009 – Nasza-Klasa i Edward Miszczak
2008 – Nasza Klasa i Tomasz Lis
2007 – TVN i Piotr Walter
Gdyby ktoś właśnie przyjechał do Polski i próbował się zorientować w krajobrazie polskich mediów na tej właśnie podstawie, to mógłby odnieść wrażenie, że mamy w Polsce jedną silną grupę mediową (no góra dwie, obie telewizyjne), a w polskim internecie jedyne prężne media to … social media.
Oczywiście, ja też cenię sobie dokonania managerów TVN-u. Oczywiście można powiedzieć, że dominacja przez 4 lata Naszej-Klasy i Facebooka to znak czasów… Ale w ten sposób straszliwie wieje tu nudą…
MaG
80 proc. PR-owców w firmach nie nadąża za zmianami w świecie mediów?
Ciekawy raport w serwise The Wall (z grupy BrandRepublic). A właściwie omówienie raportu, który przygotowała firma Watson Helsby, headhuntująca w branży public relations. Otóż jednym z wniosków z raportu jest to, że aż 80 proc. „In-house PR Professionals” (czyli PR-owców pracujących w firmie, po stronie marketera, a nie w agencji PR) nie daje sobie rady ze zintegrowaniem mediów cyfrowych i social mediów w ramach swoich strategii komunikacyjnych. Agencje PR są w tym sporo lepsze, ale i tak baaaardzo dalekie od doskonałości – tylko 60 proc. respondentów z tej grupy stwierdza, że ma jasność co do swoich planów komunikacyjnych w internecie (ale tylko 20 proc. posiadających taką pewność spośród PR-owców in-house to w ogóle wynik, hmm… fatalny?)
Raport Watson Helsby identyfikuje też 10 głównych wyzwań stojących dziś przed dyrektorami PR w firmach. Są to:
- Brak zrozumienia lub sceptycyzm do social mediów.
- Brak kontroli. Firmy nie mogą już kontrolować swojej komunikacji, ani zewnętrznej, ani nawet wewnętrznej, w takim stopniu, do jakiego przywykły w słusznie minionych czasach komunikacji 1.0.
- Demograficzny apartheid. Pod tą nośną nazwą kryje się dość oczywiste dla nas wszystkich zjawisko – młodsze generacje (poniżej 30-tki) instynktownie rozumieją Internet, podczas gdy większość powyżej 40-tki musi naprawdę mocno walczyć, by w tym chaosie 2.0 dostrzec jakiś sens.
- Coraz większa fragmentaryzacja mediów – firmy (czy organizacje) muszą się dziś liczyć z tysiącami mediów lub „mediów”, co straszliwie zagmatwało prowadzenie komunikacji z konsumentami (czy akcjonariuszami).
- Szybkość zmian i szybkość odpowiedzi. Dziś od dobrego PR-owca wymaga się reakcji na zapotrzebowanie ze strony mediów mierzone raczej w godzinach (czasem w minutach), a nie dniach czy nawet tygodniach (jak do niedawna).
- Reguły zaangażowania, a raczej ich brak. Nie ma twardych zbiorów zasad jak zarządzać „komunikacją cyfrową”, polegać trzeba nierzadko na własnym nosie i mozolnie budować swoje własne „przewodniki”.
- Prywatność i bezpieczeństwo korporacyjne. Czyli jak zarządzać wewnętrzną informacją, jak chronić prywatność pracowników i tajemnice firmy, w czasach gdy pracownicy okupują serwisy społecznościowe, także w godzinach pracy zresztą.
- Pozyskiwanie dobrych pracowników. Jak rekrutować, by pozyskiwać profesjonalistów PR z doświadczeniem „seniorskim”, którzy łączą doświadczenie w zakresie komunikacji z dobrą znajomością nowych mediów.
- Brak efektywnych metod pomiarowych działań prowadzonych w social mediach, powstrzymuje wielu dyrektorów PR przed większym zaangażowaniem.
- Niepewność do kogo przynależy obszar komunikacji „digital”. PR? Reklama? Marketing? Koledzy z różnych działów nie do końca potrafią dojść w tej kwestii do porozumienia.
Tak więc… hmmm… Social media powodują, że komunikacja marketingowa i cała branża PR muszą się zmienić na wielu tradycyjnych polach, zbudować nowa wiedzę i rozwinąć nowe umiejętności – to pierwsze tak duże wyzwanie dla branży od wielu, wielu lat. Są szanse i są zagrożenie, jednak dzięki tym zmianom PR ma szansę przejąć więcej niż do tej pory odpowiedzialności (i budżetów!) od reklamy i marketingu. Pod warunkiem, że w miarę szybko sprosta nowym wyzwaniom, przyswoi sobie nowe narzędzia. Oraz przyzwyczai się, że jedyną pewną rzeczą w świecie Mediów 2.0 jest… ciągła zmiana.
MaG


Grzegorz Kobylański