Archiwum tagu: ‘muzyka’

Życie po życiu

22-03-2010

Przeglądając marcowego “Teraz Rocka” natrafiłem na reklamę “Nowy, studyjny album wirtuoza gitary. Premiera 8 marca”. I może nie spadłbym z krzesła gdybym nie zobaczył powyżej, że jest to nowy, studyjny album…….Jimiego Hendrixa. Tak więc spadając z wrażenia z krzesła policzyłem na szybko i wyszło mi, że wirtuoz wydaje swój nowy studyjny album ni mniej ni więcej tylko 40 lat po śmierci. Ale czemu Jimi Hendrix ma być gorszy od Michaela Jacksona, który w pół roku po śmierci podpisał właśnie 7-letni kontrakt na 10 projektów opiewający na 250 mln dol. Oczywiście żaden z nich nie wstał na chwilę z katafalku, żeby złożyć drogocenny podpis i wrócić do spokojnego wiecznego spoczynku. W przypadku Hendrixa chodzi po prostu o wykopane z szuflad resztki muzyki, na której przez ostatnie 40 lat nikt jeszcze nie zarobił, a z kolei w drugim przypadku chodzi o krewnych Jacko, którzy po podpisaniu wielo-wielo-milionowego kontraktu dopiero zaczną przetrzepywania szuflad i schowków na szczotki z nadzieją znalezienia czegokolwiek co zostało nagrane i nieopublikowane, chociażby miała to być rozmowa Króla Popu z listonoszem nagrana przypadkiem podczas testowania telefonicznej sekretarki.

W show-biznesie od dawna wiadomo, że nic się tak dobrze nie sprzedaje jak martwy idol. Hendrix i Jackson ani nie są pierwsi ani ostatni. Elvis Presley od lat jest na liście najlepiej sprzedających się nieżywych artystów. Tupac Shakur co rusz wydaje nową płytę. Kurt Cobain wraz z kolegami co jakiś czas również wypuszczają jakiś rarytasik chociaż widać, że z niepublikowanymi rzeczami w przypadku tej martwej w jednej trzeciej kapeli coraz bardziej krucho. Już nie ma co nawet wspominać The Beatles, których wszystkie wydawnictwa wydane po śmierci Lennona zajęłyby pewnie z połowę krakowskich Sukiennic. Rzeczy stworzone przez artystów, pisarzy, malarzy czy jakichkolwiek innych przedstawicieli tzw. wolnych zawodów sprzedają się zdecydowanie lepiej kiedy już ci artyści dokonają żywota. W chwilę później wszyscy, którzy mają prawa do jakichkolwiek wytworów myśli tych nieszczęśników zaczynają jeden przez drugiego wypuszczać na rynek wydawnictwa, którym towarzyszą zwykle hasła typu “niepublikowane dzieło nieżyjącego już geniusza”, “ostatnia książka mistrza” czy też w najgorszym przypadku “ostatni wywiad tuż przed śmiercią”. I tak martwy geniusz napędza sprzedaż nie mogąc już niestety skorzystać z płynących z tego profitów.

PiJu