Archiwum tagu: ‘reklama’

Różowe niemieckie bąbelki

06-06-2011

Poniedziałek rano… a my różowo widzimy… Tak powinien się zaczynać każdy tydzień! :-)

Jestem klientem Ery od kilkunastu lat, więc nie trzeba mi uświadamiać, co to jest T-Mobile i skąd się „nagle” wziął i dlaczego przestaje istnieć wszechobecne do tej pory niebieskie logo Ery. Ale gdy kupiłem sobie dziś „Gazetę Wyborczą”, przyznaję, przez chwilę byłem wstrząśnięty. Czołowy dziennik w kraju nagle zmienił kolor, przez chwilę nawet myślałem, że może zaszła pomyłka i kioskarka z rozpędu wręczyła mi konkurencyjną „Rzepę”. Ale nie…

Cóż, żeby się  zbyt długo na ten temat rozwodzić:

  1. Gratuluję pracownikom biura reklamy Agory,  Deal z T-Mobile to musi być niezły zastrzyk gotówki
  2. W różowym „Gazecie” do twarzy, chociaż na dłuższą metę z ulgą przyjmę powrót do biało-szarości
  3. Przede wszystkim jednak, i to jest prawdziwy powód dla którego powstał ten post – tak właśnie powinno się robić FAJNY marketing, a wtedy fajność przełoży się na trwałe efekty i  bardziej policzalne wskaźniki. Jak dla mnie bomba!, że zacytuję kultowego „Kurta i Albina”. Intrygująca (ale nie denerwująca) zmiana koloru dziennika na swój firmowy i wizerunkowe miłe layouty (może troszeczkę zbyt sztampowe, no ale nie można mieć wszystkiego).

A przecież można było to zrobić inaczej, czyli schrzanić standardowo, jak to często dziś się robi. Czyli np. naszyć swoją reklamę  na cover gazety (tylko po to, żebym musiał ją natychmiast zedrzeć, by móc sobie spokojnie poczytać newsy z jedynki i jeszcze musiał zastanawiać się gdzie znaleźć jakiś kosz na śmieci, żeby kulturalnie tego czegoś się pozbyć). A na którejś z kolejnych stron dać artykuł sponsorowany, bezczelnie prosprzedażowy, a nieoznaczony etykietką reklama. A na trzeciej reklamę taktyczną, prezentującą 40 różnych taryf, samych najlepszych na rynku,  jakie klient nowej marki będzie miał od teraz do wyboru.

No więc jeszcze raz gratuluję marketingowcom, którzy mieli wyczucie i smak i życzę… trzymania poziomu :-)

PS. swoją drogą te zaróżowione bąbelki troszeczkę, powtarzam – tylko troszeczkę, kojarzą mi się z fioletowymi bąblami Playa… 

MaG

Nudne Trendy

19-04-2011

Z konkursem Media Trendy jest trochę tak jak z Webstarami (toute proportion gardee) – wszyscy na nie narzekają, ale co roku gremialnie się do nich zgłaszają, a otrzymanymi statuetkami bardzo lubią się chwalić. Dlaczego? Bo mimo oczywistych ułomności obu tych konkursów nikt jakoś nie proponuje nic lepszego. Webstary doczekały się niby silnej konkurencji w postaci Mixxxów, ale jakoś na razie para Mixxxów idzie w gwizdek; jest też na rynku kilka innych konkursów ogólno-mediowo-reklamowych, ale w zasadzie każdy jest inaczej sprofilowany i w tej sytuacji Media Trendy dobrze się mają na swoim kawałki. Tylko czemu  aż tak wieje z tych Trendów nudą? O ile jeszcze w poszczególnych „małych” kategoriach da się odnaleźć czasem  jakieś perełki (chociaż przeważnie bez wielkich zaskoczeń),  to już jeśli chodzi o nagrody główne – zero „odkryć”.

Na wczorajszej gali konkursu za medium roku został uznany Facebook, a za człowieka roku pan Zygmunt Solorz-Żak.  Po pierwsze – jak słusznie napisał dziś  Press w swoim porannym komentarzu – trzeba zająć się telekomunikacją, żeby zostać człowiekiem roku w mediach (do tej pory Mediatrendy jakoś ignorowały osiągnięcia stajni polsatowskiej). Po drugie, zerknijmy na te same tytuły przyznawane w ubiegłych latach:

2010 – medium roku: Facebook , człowiek roku:  Jan Wejchert

2009 – Nasza-Klasa i Edward Miszczak

2008 – Nasza Klasa i Tomasz Lis

2007 – TVN i Piotr Walter

Gdyby ktoś właśnie przyjechał do Polski i próbował się zorientować w krajobrazie polskich mediów na tej właśnie podstawie, to mógłby odnieść wrażenie, że mamy w Polsce jedną silną grupę mediową (no góra dwie, obie telewizyjne), a w polskim internecie jedyne prężne media to … social media.

Oczywiście, ja też cenię sobie dokonania managerów TVN-u. Oczywiście można powiedzieć, że dominacja przez 4 lata Naszej-Klasy i Facebooka to znak czasów…  Ale w ten sposób straszliwie wieje tu  nudą…

MaG

N jak Nikołaj

08-11-2010

No i mamy zwycięzców tegorocznego konkursu pt. „Mój Mikołaj jest szybszy!”.

Otóż najszybszy (tak przynajmniej wynika z mojego oglądu) był Mikołaj-Makro. Ulotki tej sieci trafiły do mojej skrzynki już 3 listopada, czyli w zasadzie w pierwszym możliwym terminie…

A wczoraj, 7 listopada, wychwyciłem pierwszego Mikołaja i pierwszą choinkę w reklamówce telewizyjnej – w tej kategorii the winner is… platforma N.

„Gratulujemy”!

MaG

Owocne, owocowe i przeciwbólowe Effie

26-10-2010

Kampanie reklamowe stworzone przez naszego klienta – agencję RED8 – zdobyły właśnie dwie srebrne statuetki na tegorocznym Effie. Są to kampanie: „Za Fortuną stoją same owoce” (marka: Fortuna) i „Dla Niepokonanych” (marka: Ibuprom).

Kolejne nagrody dla RED8  na konkursie Effie stają się już „tradycją”, potwierdzając to co wszyscy i tak wiedzą – że to agencja z pomysłami efektowymi i efektywnymi zarazem J.  W ub. r. RED8 otrzymała nagrodę za kampanię dla Fortuny, a w 2007 r. zdobyła Grand Prix Effie za kampanię „Testy” dla Zelmera – pewnie wszyscy pamiętają, ale i tak załączamy link, bo zawsze warto sobie ten koncept odświeżyć: http://www.youtube.com/user/agencjared8 (a przy okazji obejrzeć można tam inne spoty popełnione przez RED8).

MaG

Outdoor na aut! Chociaż trochę

15-08-2010

Nie jestem specjalnie targetem „Wysokich Obcasów”, ale czasem w nie zerkam i akurat ostatnio przytrafiły mi się tam dwa ciekawe materiały zahaczające o tematykę mediową/reklamową.

Jeden traktuje o polskim out doorze, opatrzony jest znamienny tytułem: „Brzydko jak w Tatrach” -

http://wyborcza.pl/1,75480,8209427,Brzydko_jak_w_Tatrach.html?as=1&startsz=x .

Artykuł tylko potwierdza to o czym myślę sobie dość regularnie od dawna – z tą wolną amerykanką w polskim krajobrazie trzeba by wreszcie skończyć…  Szczególnie gorąco myślę o tym zawsze, gdy wracam z jakichś dłuższych zmotoryzowanych wakacji. Zaskakują mnie wtedy dwie rzeczy. Zawsze. Właściwie to już mnie przestały zaskakiwać, po prostu mnie wkurzają : 1. Stan polskich dróg i styl jazdy po nich kierowców w wielkich maszynach zwanych TIRami, 2. Opłakany stan polskiego otoczenia dróg, wynikający właśnie z tzw. outdooru.

Punkt 1 – oczywisty – wjeżdżamy do Polski, kończy się autostrada, zaczynają się wąskie, dziurawe, garbate drogi, na których nagle po przejechaniu połowy Europy zaczynam dostrzegać, że TIRy są wszędzie i chcą mnie zabić.

Punkt 2 -  niby dlaczego, do jasnej cholery,  psujemy  sobie nasz piękny sobie krajobraz wsi, pól,  miasteczek i miast milionami tzw. reklam outdoorowych. Których w dodatku większość stawiana jest bez ładu i składu i zapewne „na dziko” . Czy nie można tego tematu uporządkować jakoś odgórnie, choćby w ramach dbania o postrzeganie naszego kraju?  Przecież tyle się debatuje o tym jak promować wizerunek Polski u zagranicznych turystów. To może oprócz pokazywania w CNN-ie koni janowskich pełnej krwi, pól golfowych i kite’ów na Helu (wcale takiego przekazu nie neguję!) zaczęlibyśmy od posprzątania na własnym podwórku, żeby Ci zagraniczni turyści, którzy już się odważyli tu przyjechać, mieli jak najlepsze pierwsze wrażenie? Dlaczego w tak oczywistych sprawach musi panować kompletna bezwładność legislacyjna, przecież publiczna dyskusja o tym trwa już od wielu lat, a politycy/urzędnicy zdają się jej absolutnie nie dostrzegać.

Nie mówię, żeby zlikwidować całkiem reklamowy outdoor, ale po pierwsze- co za dużo to nie zdrowo, po drugie – dbajmy o jakość (niech to nie będzie pordzewiałe, wyleniałe, obszarpane), po trzecie – ścigajmy samowolki, itd. Itp.

A zamiast tych setek tysięcy  dzikich reklam  powieśmy tabliczki, które uświadamiać  będą gościom z zagranicy (a i polskim turystom to nie zaszkodzi), że właśnie mijają w niedużej odległości jakąś niesamowitą atrakcję (historyczną, krajobrazową, rozrywkową), której przeoczyć nie powinni. A w  miastach dobrze opisane strzałki prowadzące z każdego miejsca i z każdej drogi wlotowej do głównych turystycznych atrakcji. No, proste przecież.

Drugi materiał z „Wysokich Obcasów” jest już o czym innym – o śmierci prasy kobiecej – ale o tym „w następnym odcinku”…

MaG

No to frugo robi wielką różnicę

22-07-2010

W najnowszym „Media&Marketing” (lipiec/sierpień) ciekawe podsumowanie 20-lecia polskiej reklamy, pod kątem kreatywnym.

„Pierwsze reklamy, jak choćby ze słynną Anna Patrycy i >>pewną taką nieśmiałością<<,  czy >>Ociec! Prać<<, były prawdziwymi wydarzeniami, szeroko komentowanymi na prywatnych spotkaniach. Podobnie jak otwarcie pierwszej restauracji McDonald’s w Warszawie.” – pisze autorka artykułu.

A dziś? Dziś „zauważamy reklamy tylko wtedy, kiedy przekraczają jakąś kulturową granicę albo naruszają społeczne tabu. Nikt już nie omawia najświeższych spotów podczas rodzinnego grilla…”

I dobrze! J Ale tym bardziej warto raz na 20 lat pochylić się chwilę nad perełkami z przeszłości, tej całkiem odległej, z początków polskiego kapitalizmu, jak i tej w miarę świeżej.

Ale coś w tym jest – niektóre copy z końca lat 80-tych i początku 90-tych wspominamy do dziś, a od kilku lat jakby trochę mniej pomysłów, które przebojem wdzierają się do codziennego języka (od „prawie robi różnicę” minęło już kilka latJ).

W dużym skrócie (mój subiektywny wybór z subiektywnej szortlisty Agaty Małkowskiej, autorki artykułu):

1987 – „Prusakolep. Zabija na śmierć”

1990 – „Ociec! Prać?” Pollena 2000

1991 – „Z pewna taką nieśmiałością” Podpaski Always – Anna Patrycy

1994 – „Mariola ma oczy piwne, Mariola OKOCIM spojrzeniu”

1996 – „No to Frugo”

1997 –  Bosman z mrugnięciem okiem, bezalkoholowy oczywiście

1997 – „Bo zupa była za słona”

2002 –  Łódka Bols

2002 – “Żubr występuje w puszczy”

2004 – MUMIO w reklamach Polkomtela

2007 – „Prawie robi wielką różnicę” Żywiec

Od siebie dodałbym jeszcze „Purocolor ‘89”, „Nic nie zobaczysz dopóki nie kupisz anteny do odbioru telewizji satelitarnej firmy Arcon” i „Miliard w środę, miliard w sobotę” – siermiężne prapoczątki polskiej reklamy, ale zapamiętałem je na całe życie.

Aha, aha – w  zestawieniu kamieni milowych 20-lecia znalazły się także prace naszego klienta – agencji Red8 – za koncept „Testy” dla marki Zelmer. Który nam także bardzo się podoba! Ba, podobał nam się długo przed tym, jak Red8 została naszym klientem.

MaG

Cleese i kryzys

21-04-2010

W portalu PRoto dość ciekawy kejs nt. zarządzania sytuacją kryzysową w oparciu o przykład “kontrowersyjnej” obecności Pcimia w reklamach banku BZ WBK. Kejs poczytać sobie można TU.

Od siebie dodać chciałbym przy tej okazji następujący ciąg luźnych przemyśleń. Otóż reklama z Cleesem wydawała mi się nawet niezła, ale też i rozczarowująca, bo zdawałem sobie sprawę z potencjału tego komika, który to potencjał w tej reklamie prawie nie został wykorzystany (ale ta odrobinka wystarczała, żeby spot się obronił, z punktu widzenia mnie-konsumenta). Spot z De Vito był już duuuużo gorszy, natomiast obecnie miłościwie nam panująca seria spotów z Depardieu jest dla mnie niestety dość żałosna. Generalnie więc całą serię uważam za mało udaną, bo budzi mój wewnętrzny sprzeciw fakt wynajmowania gwiazd tego kalibru i marnowania ich na takie marne pomysły kreatywne…

Co ciekawe, jest to jednak podobno bardzo efektywna reklama, PODOBNO dzięki niej BZ WBK otwiera ostatnimi czasy 2,5 tys. kont dziennie. Cóż, jeśli to da się udowodnić, to pewnie będzie z tego jakaś nagroda na tegorocznym EFFIE. Ale ja jestem “na nie”. Najwyraźniej nie jestem w targecie.

MaG

Pracujemy dla Czerwonej Ósemki

26-01-2010

Rozpoczynamy współpracę z agencją reklamową Red8.

Będziemy zajmować się wizerunkiem i odpowiadać za kontakty z mediami.

Chcecie dowiedzieć się kogo obsługuje Red8 i zobaczyć jej reklamy ? – www.red8.pl