Archiwum tagu: ‘social media’
SOCJALIZUJEMY klientów… jeszcze bardziej
Nasz blog przeważnie nie służy nam do autopromocji, ale dzisiaj zrobimy malutki wyjątek. Mianowicie postanowiliśmy oficjalnie uznać i podkreślić fakt, że zajmujemy się nie tylko tradycyjnymi public relations (które dość powszechnie na rynku utożsamia się tak naprawdę z media relations), ale także działaniami w social mediach. To niespecjalnie odkrywcze - od początku istnienia naszej firmy wiedzieliśmy, że dobry PR bez social mediów obejść się nie może i w zasadzie dla wszystkich naszych klientów w palecie PR-owego full service uwzględnialiśmy także social marketing. Ponieważ jednak ten obszar ciągle dynamicznie się rozwija i „waży” coraz więcej, postanowiliśmy, że należy mu się osobny dział w naszej firmie, własne logo i dedykowana rozwojowi tego obszaru osoba
Więcej o naszym SOCJALIZATORZE możecie przeczytać w mediach branżowych, np. w Mediarunie: http://wiadomosci.mediarun.pl/artykul/marketing-marketing,socjalizator—nowy-gracz-na-rynku-social-marketingu-,39524,2,1,1.html
Polecamy też odpowiednią zakładkę na naszej firmowej www: http://lubudubupr.pl/socjalizator/
Nudne Trendy
Z konkursem Media Trendy jest trochę tak jak z Webstarami (toute proportion gardee) – wszyscy na nie narzekają, ale co roku gremialnie się do nich zgłaszają, a otrzymanymi statuetkami bardzo lubią się chwalić. Dlaczego? Bo mimo oczywistych ułomności obu tych konkursów nikt jakoś nie proponuje nic lepszego. Webstary doczekały się niby silnej konkurencji w postaci Mixxxów, ale jakoś na razie para Mixxxów idzie w gwizdek; jest też na rynku kilka innych konkursów ogólno-mediowo-reklamowych, ale w zasadzie każdy jest inaczej sprofilowany i w tej sytuacji Media Trendy dobrze się mają na swoim kawałki. Tylko czemu aż tak wieje z tych Trendów nudą? O ile jeszcze w poszczególnych „małych” kategoriach da się odnaleźć czasem jakieś perełki (chociaż przeważnie bez wielkich zaskoczeń), to już jeśli chodzi o nagrody główne – zero „odkryć”.
Na wczorajszej gali konkursu za medium roku został uznany Facebook, a za człowieka roku pan Zygmunt Solorz-Żak. Po pierwsze – jak słusznie napisał dziś Press w swoim porannym komentarzu – trzeba zająć się telekomunikacją, żeby zostać człowiekiem roku w mediach (do tej pory Mediatrendy jakoś ignorowały osiągnięcia stajni polsatowskiej). Po drugie, zerknijmy na te same tytuły przyznawane w ubiegłych latach:
2010 – medium roku: Facebook , człowiek roku: Jan Wejchert
2009 – Nasza-Klasa i Edward Miszczak
2008 – Nasza Klasa i Tomasz Lis
2007 – TVN i Piotr Walter
Gdyby ktoś właśnie przyjechał do Polski i próbował się zorientować w krajobrazie polskich mediów na tej właśnie podstawie, to mógłby odnieść wrażenie, że mamy w Polsce jedną silną grupę mediową (no góra dwie, obie telewizyjne), a w polskim internecie jedyne prężne media to … social media.
Oczywiście, ja też cenię sobie dokonania managerów TVN-u. Oczywiście można powiedzieć, że dominacja przez 4 lata Naszej-Klasy i Facebooka to znak czasów… Ale w ten sposób straszliwie wieje tu nudą…
MaG
80 proc. PR-owców w firmach nie nadąża za zmianami w świecie mediów?
Ciekawy raport w serwise The Wall (z grupy BrandRepublic). A właściwie omówienie raportu, który przygotowała firma Watson Helsby, headhuntująca w branży public relations. Otóż jednym z wniosków z raportu jest to, że aż 80 proc. „In-house PR Professionals” (czyli PR-owców pracujących w firmie, po stronie marketera, a nie w agencji PR) nie daje sobie rady ze zintegrowaniem mediów cyfrowych i social mediów w ramach swoich strategii komunikacyjnych. Agencje PR są w tym sporo lepsze, ale i tak baaaardzo dalekie od doskonałości – tylko 60 proc. respondentów z tej grupy stwierdza, że ma jasność co do swoich planów komunikacyjnych w internecie (ale tylko 20 proc. posiadających taką pewność spośród PR-owców in-house to w ogóle wynik, hmm… fatalny?)
Raport Watson Helsby identyfikuje też 10 głównych wyzwań stojących dziś przed dyrektorami PR w firmach. Są to:
- Brak zrozumienia lub sceptycyzm do social mediów.
- Brak kontroli. Firmy nie mogą już kontrolować swojej komunikacji, ani zewnętrznej, ani nawet wewnętrznej, w takim stopniu, do jakiego przywykły w słusznie minionych czasach komunikacji 1.0.
- Demograficzny apartheid. Pod tą nośną nazwą kryje się dość oczywiste dla nas wszystkich zjawisko – młodsze generacje (poniżej 30-tki) instynktownie rozumieją Internet, podczas gdy większość powyżej 40-tki musi naprawdę mocno walczyć, by w tym chaosie 2.0 dostrzec jakiś sens.
- Coraz większa fragmentaryzacja mediów – firmy (czy organizacje) muszą się dziś liczyć z tysiącami mediów lub „mediów”, co straszliwie zagmatwało prowadzenie komunikacji z konsumentami (czy akcjonariuszami).
- Szybkość zmian i szybkość odpowiedzi. Dziś od dobrego PR-owca wymaga się reakcji na zapotrzebowanie ze strony mediów mierzone raczej w godzinach (czasem w minutach), a nie dniach czy nawet tygodniach (jak do niedawna).
- Reguły zaangażowania, a raczej ich brak. Nie ma twardych zbiorów zasad jak zarządzać „komunikacją cyfrową”, polegać trzeba nierzadko na własnym nosie i mozolnie budować swoje własne „przewodniki”.
- Prywatność i bezpieczeństwo korporacyjne. Czyli jak zarządzać wewnętrzną informacją, jak chronić prywatność pracowników i tajemnice firmy, w czasach gdy pracownicy okupują serwisy społecznościowe, także w godzinach pracy zresztą.
- Pozyskiwanie dobrych pracowników. Jak rekrutować, by pozyskiwać profesjonalistów PR z doświadczeniem „seniorskim”, którzy łączą doświadczenie w zakresie komunikacji z dobrą znajomością nowych mediów.
- Brak efektywnych metod pomiarowych działań prowadzonych w social mediach, powstrzymuje wielu dyrektorów PR przed większym zaangażowaniem.
- Niepewność do kogo przynależy obszar komunikacji „digital”. PR? Reklama? Marketing? Koledzy z różnych działów nie do końca potrafią dojść w tej kwestii do porozumienia.
Tak więc… hmmm… Social media powodują, że komunikacja marketingowa i cała branża PR muszą się zmienić na wielu tradycyjnych polach, zbudować nowa wiedzę i rozwinąć nowe umiejętności – to pierwsze tak duże wyzwanie dla branży od wielu, wielu lat. Są szanse i są zagrożenie, jednak dzięki tym zmianom PR ma szansę przejąć więcej niż do tej pory odpowiedzialności (i budżetów!) od reklamy i marketingu. Pod warunkiem, że w miarę szybko sprosta nowym wyzwaniom, przyswoi sobie nowe narzędzia. Oraz przyzwyczai się, że jedyną pewną rzeczą w świecie Mediów 2.0 jest… ciągła zmiana.
MaG
10 grzechów głównych marki w social mediach
Taki tekst na Gazecie. 10 grzechów, albo raczej 10 przykazań. W sumie nic odkrywczego, ale zawsze warto systematyzować sobie wiedzę, nawet tę najbardziej podstawową. Największy uśmiech wywołało u mnie bodaj przykazanie numer 2 – z doświadczenia wiem, jak bardzo mało realne jest złamanie postawy właściciela jakiegokolwiek miejsca w internecie, by dopuszczał uwagi dla niego niewygodne czy bardzo krytyczne. A szkoda, bo cenzura to grzech…
Z kolei przykazanie numer 5 (“Przepraszam” nie uwzięźnie ci w gardle) – jakże bardzo odnosi się nie tylko do “socialu”, ale do marketingu w ogóle, ba do funkcjonowania w biznesie w ogóle – i jakże często jest nieprzestrzegane przy wszelkiego rodzaju mniejszych czy większych “kryzysach”. Pełna lista 10 przykazań jest TU.
MaG
Szafa gra!
Nasz klient - Szafa.pl – obchodzi właśnie swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji Szafa przygotowała rozmaite urodzinowe atrakcje, na czele z konkursem na najlepsze fotografie w kategoriach: “Open”, “Razem raźniej” i “Modna Mama”.
A my z tej okazji gratulujemy wyniku z pierwszych 12 miesięcy – poziomu 600 tysięcy użytkowników miesięcznie, 165 tys. zarejestrowanych użytkowników (czy raczej – użytkowniczek) i ponad miliona wywieszonych w “szafach” przedmiotów - i oczywiście życzymy, żeby rok drugi był równie udany!


Grzegorz Kobylański