Archiwum tagu: ‘tabloidyzacja’
Tabletyzacja prasy? Oby…
O ile o tabloidyzacji mówimy od wielu, wielu lat, i raczej ze wstrętem, to tabletyzacja jest zjawiskiem bardzo nowytm, w dodatku wzbudzającym zupełnie przeciwne uczucia – ze strony czytelników pozytywne zaciekawienie, natomiast dla wydawców prasowych to często wręcz jedyne światełko w tunelu (w każdym razie hipotetyczne). Nadzieja ta może być złudna, ale przynajmniej jest się czego przytrzymać, a brzytwy jako żywo tablety nie przypominają.
W ostatnich dniach pojawiły się pierwsze jako tako sensowne dane ilościowe o sprzedaży prasy na tablety w USA. Time Warner (konkretnie – Time Inc) zapowiedział, że do końca roku przygotuje wersje na tablety wszystkich swoich tytułów. Wcześniej przygotował cztery: “Time”, “People”, “Sports Illustrated” oraz ”Fortune”; w kolejce pozostaje jeszcze 17 (fakt, że trochę mniej spektakularnych). Przy tej okazji wydawca podał, że do tej pory aplikacje przygotowane przez Time Inc. zostały ściągnięte ponad 11 mln razy. Nieco wcześniej konkurencyjne wydawnictwo Condé Nast opublikowało pierwsze dane o sprzedaży swoich tytułów na iPady. Tygodnik ”New Yorker” zdobył już 100 tys. ipadowych czytelników (z czego 20 tys. osób zdecydowało się na roczną prenumeratę za 60 dol). Condé Nast był jednym z pierwszych wydawców, oferujących aplikacje swoich magazynów na iPada. Do tej pory CN stworzył 22 aplikacje, m.in. tabletowe edycje takich magazynów jak “Vanity Fair”, “Wired” czy “GQ”. W sumie wydawnictwo pozyskało już prawie ćwierć miliona (242 tys.) czytelników tabletowych wydań (chociaż ponad połowę stanowią ci, którzy prenumerują magazyny Condé Nast na papierze).
Przy okazji warto przyjrzeć się faktowi, że aplikacja tabletowa „New Yorkera” jest bardzo oszczędna w formie (w przeciwieństwie do często rozbuchanych graficznie i naszpikowanych materiałami wideo wydań innych magazynów) – to ciekawy przyczynek do rozmowy o tym czego tak naprawdę potrzebują czytelnicy korzystający z mobilnych deviceów oraz do rozmowy na temat tablety vs. Czytniki e-papieru. Ale to tematy na zupełnie osobną (i długą!
) dyskusję …
A jeszcze inna dyskusja – równie ciekawa – czy tabletyzacja wzmocni tabloidyzację, czy może ją zahamuje?
MaG
Nie ma głupich pytań? Pomidor!
W ramach letnich porządków uprzątam z domu trochę starej prasy. Przy takich okazjach miewam zwyczaj „ostatniego przejrzenia”, co często owocuje różnymi wspominkami czy zadziwieniami.
Tym razem w „Pressie” z marca 2009 r. znalazłem (po raz drugi, ale po dłuższej przerwie
artykuł pt. „Podstolik medialny” z SENSACYJNIE BRZMIĄCYM podtytułem „PR-owcy konkurencyjnych mediów od paru lat spotykają się nieformalnie – to wiadomo. W jakim celu – to tajemnica”.
Potem jest już tylko ciekawiej i ta strzelba przygotowana w leadzie wypala raz po raz.
Już samo miejsce spotkań PR-owców jest podejrzane – knajpa Szparka, często gęsto goszcząca m.in. „znanych dziennikarzy czy lansujących się polityków”. No i „przy jednym ze stolików spotykają się od czasu do czasu:….”. Tu padają imiona i nazwiska sporej grupki PR managerów rozmaitych firm mediowych, zarówno telewizyjnych, jak i radiowych, papierowych czy internetowych.
I cały artykuł jest próbą ich napiętnowania, oraz odpowiedzi na kluczowe dla ludzkości pytanie – po cóż Ci ludzie spotykają się w Szparce? A na tak postawione pytanie ciężko jest jakoś sensownie odpowiedzieć – szczególnie, że autorka dwie najbardziej naturalne i prawdziwe odpowiedzi odrzuca. Przecież to niemożliwe, żeby spotykali się o tak po prostu dla przyjemności, bo się znają i lubią; z drugiej strony, to chyba niemożliwe, żeby z tych spotkań wynikało coś sensownego dla ich pracy..
Ludzie kochani, bądźmy poważni! Nie tabloidyzujmy przynajmniej poważnej branżowej prasy!
Na studiach dziennikarskich spora część wykładowców próbowała przekonać mnie i moich kolegów z roku, że „nie ma głupich pytań”. Otóż nigdy nie potrafiłem jakoś się zgodzić z tą tezą i zostało mi to do tej pory. I owszem, bywają…
Dlatego najbardziej podoba mi się jak na „podchwytliwe” pytania autorki tekstu zareagował Michał Fijoł z Axla Springera. Na każde odpowiedział po prostu: POMIDOR! Co autorka skrzętnie w tekście cytuje, chcąc swojego rozmówcę najwyraźniej zdyskredytować TOTALNIE.
I jak myślicie, dyskredytuje go to?
Pomidor!
MaG

