Steve wciąż zadziwia
Jobs pokazał światu swoją kolejną zabawkę: http://tinyurl.com/yd29c9j. Kolejny kawałek plastiku, który trafia na “jedynkę” w wiadomościach cnn.com. Tym razem jest to “iPad” czyli połączenie ipoda z tabletem. Apple ma niesamowitą zdolność wypuszczania w świat urządzeń, które niby nie są niczym innym jak po prostu urządzeniami, ale i tak prawie każdy chce je od razu mieć. Urządzenie jak urządzenie: taki większy iPod albo mniejszy laptop tyle, że z samym ekranem bez części “klawiaturowej”. Lekki, ładny i Job mówi, że bateria wytrzymuje 10 godzin. Jest jednocześnie komputerem, ipodem i niby e-czytnikiem ( z tym, że bez technologii e-papieru). Nic tylko kupować i położyć obok innych wcześniej zakupionych ajpodów, ajtaczów, ajmaków, aj…i tak dalej.
Patrząc na iPada zacząłem myśleć, że coraz bardziej zastanawia mnie, w którym kierunku zmierza technika komputerowo, komórkowo, odtwarzaczowa. Dawno, dawno temu (czyli jakieś 5 lat temu) zapowiadało się, że wszystko będzie zmierzało do urządzenia, które będzie i komputerem, i komórką, i odtwarzaczem mp3, i telewizorem i wszystkim co w kwestii elektroniki ludzie wymyślili i wymyślą. I był taki moment, w którym takim przyjemnym monstrum zaczęły się stawać komórki. Można było na nich słuchać muzyki, na upartego obejrzeć film, napisać maila, sprawdzić w internecie menu ulubionego baru mlecznego, zrobić zdjęcie motyla na zbliżeniu umożliwiającym zobaczenie jego zdziwionej miny, a nawet zadzwonić po taksówkę. Najbliższy tej idei jest oczywiście…..iPhone, ale ze “zwykłymi” Nokiami też da się przeżyć w epoce multimedialności. Teraz kiedy doszły e-czytniki i pojawią się iPady znowu trzeba będzie taskać ze sobą kilka urządzeń i idea jednego multimedialnego kombajnu pójdzie w odstawkę. No chyba, że od razu po powrocie z prezentacji iPada Steve usiadł w wygodnym fotelu i zaczął wymyślać kolejną zabawkę. Kto go tam wie.
Pracujemy dla Czerwonej Ósemki
Rozpoczynamy współpracę z agencją reklamową Red8.
Będziemy zajmować się wizerunkiem i odpowiadać za kontakty z mediami.
Chcecie dowiedzieć się kogo obsługuje Red8 i zobaczyć jej reklamy ? – www.red8.pl
Łubu BiBi
Rozpoczynamy współpracę z firmą BB Elements, która jest dostawcą rozwiązań adserwerowych – do zarządzania kampaniami reklamowymi w internecie i ich dokładnego mierzenia. Wszystko o BB Elements znajdziecie pod adresem www.bbelements.pl. Będziemy kreować wizerunek firmy, zajmować się dla niej kontaktem z mediami i jeszcze wieloma innymi PR-owymi “drobiazgami”
Gratulacje przyjmujemy mailowo i telefonicznie. A co tam – esemesowo też!
Świątecznie, trójwymiarowo, optymistycznie
Nie, nie spoczęliśmy na laurach i to wcale nie jest tak, że od razu po otrzymaniu brązowego medalu w konkursie na Firmowy Blog Roku postanowiliśmy przestać pisać. Po prostu… Święta, Święta, a po Świętach jeszcze przez kilka dni święta demobilizacja. Ale wracamy do rzeczywistości. Nie odchodząc jednak jeszcze zbyt daleko od atmosfery świątecznej….
Otóż tak się stało, że w te Święta, dzięki temu, że dysponowałem zasobem wolnego czasu wielokrotnie większym niż “na co dzień”, udało mi się odzyskać wiarę…
Tak, właśnie, wiarę. Wiarę w przyszłość: 1. kina, 2. reportażu prasowego.
1. Kina, bo obejrzałem sobie, trochę ni z gruszki ni z pietruszki, “Avatara” – i wyszedłem z kina zachwycony. Oczywiście jak w przypadku 99 proc. amerykańskich filmów można się czepiać samej “story”, jak zwykle mocno naciąganej i z mocno przesłodzonym happy endem, ale … Po pierwsze idąc na film Sci-Fi liczymy się z konwencją i zgadzamy się na wiele rzeczy niedopuszczalnych w przypadku innych gatunków. Po drugie – i tu upatruję świetlanej przyszłości kina – film poraża swoją trójwymiarowością (mimo, że jest bardzo dyskretna, i tylko z rzadka wyskakuje nam coś przed sam nos
Ja w każdym razie po tym doświadczeniu stwierdzam jednoznacznie: jeśli do kina, to tylko na 3D, wszystko inne mogę sobie obejrzeć w domu (to jest zresztą powód dla którego do tej pory wątpiłem w różową przyszłość kina – coraz większy komfort i jakość oglądania filmów we własnym salonie).
2. Reportażu prasowego, bo tuż przed Świętami zaopatrzyłem się w “Twarze Dużego Formatu” i stwierdziłem, że to było najlepiej wydane 6,50 zł .. no, bez przesady, nie “ever”, ale na pewno od dawna, a zaraz potem, w świątecznym wydaniu “Gazety Wyborczej” znalazłem świąteczny dodatek, który po prostu powalił mnie na kolana. Czytałem kolejne reportaże i nie wierzyłem własnym oczom. Alleluja! Jeszcze nie wszystko stracone! W niszczącej powodzi tabloidowej, infoteinmentowej i internetowej przetrwały jeszcze wysepki starego dobrego reportażu. Właściwie jest to ostatnia wysepka, nazwijmy ją Czerska Island, ale wygląda na to, że nie zamierza dać się zatopić. A może i inni pójdą tą drogą…?
Inni, idźcie tą drogą!
MaG
Przepraszam Panowie ! Naprawdę nie chciałem.
No i się porobiło. Tydzień temu zamieściłem na naszym blogu wpis o tym, że nie spodobały mi się nieczyste zagrywki reklamowe “Przekroju”. Odzew był szybszy niż się spodziewałem i naczelnictwo tygodnika odchodzi. Aż mi głupio. Ja tylko chciałem zwrotu 1,33 zł, a tu od razu takie drastyczne ruchy kadrowe. Gdybym wiedział, że dojdzie do tak gwałtownych posunięć to jakoś bym przełknął to oglądanie reklam i siedział cicho. Zwłaszcza, że wszystko co pisał w “Przekroju” Bartek Chaciński bardzo lubiłem, a do naczelnego Jacka Kowalczyka też nic nie miałem, bo pismo było naprawdę dobre. Teraz po tym co się stało pewnie w ciągu najbliższych dni dostanę od Wydawnictwa Przekrój przekaz pocztowy na kwotę 1,33 zł, ale smak zwycięstwa będzie gorzki jako, że nie jestem pewny, w którą stronę pójdzie magazyn po odejściu naczelnictwa. Teraz to już w ogóle nie wiadomo jak będzie. No trudno. Stało się. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Przepraszam Panowie ! Naprawdę nie chciałem !
PiJu
ŁubuDubu na podium!

Stało się i jeszcze raz się stało! Najpierw wbrew radom wrodzonej skromności
wystartowaliśmy w konkursie na Najlepszy Blog Firmowy Roku 2009.
A teraz okazało się, że to my mieliśmy rację, a nie ona.
Bo w kategorii “Blog Młody” wskoczyliśmy na pudło
Gratulujemy zwycięzcom! Oj, przyjrzymy my się teraz Wam bliżej, kochani…
Pełna lista nagrodzonych i TopDziesiątki blogów w poszczególnych kategoriach – TU.
Oszustwo, którego (jako czytelnicy) nie pożądamy
Mam prośbę do Wydawnictwa Przekrój o zwrot pobranej ode mnie nienależnie kwoty 1,33 zł. Suma ta została przeze mnie określona na podstawie wyliczeń związanych z podanymi poniżej szczegółami sprawy.
Otóż w dniu 8 grudnia 2009 r. w sklepie osiedlowym zakupiłem „Przekrój”, który w tym tygodniu okazał się jednak nie zwyczajnym cotygodniowym wydaniem, a katalogiem reklamowym. To, że zakupiłem nie „Przekrój” a „Katalog reklamowy Przekrój” okazało się jednak dopiero po uważnym przejrzeniu zawartości i nie było w żaden sposób zaanonsowane na okładce wydawnictwa.
W „Katalogu reklamowym Przekrój” jedną czwartą zawartości stanowiły nie treści redakcyjne, a zakamuflowana reklama ubrana w pseudo teksty, pseudo wywiady i pseudo informacje. Część tego katalogu reklamowego (kilkanaście stron) zajmowały „teksty” dotyczące technologii 3D. „Dziwnym” trafem w tej części znalazła się reklama spotu piwa Lech (dokładnie tak – nie jest to zwyczajny layout reklamowy, a po prostu zaproszenie do obejrzenia spotu reklamowego tego piwa zrealizowanego w technologii 3D) oraz pseudo-wywiad z twórcą tego spotu. Kolejnym reklamowanym towarem w tym trójwymiarowym miszmaszu jest wchodzący w grudniu na ekrany kin film Jamesa Camerona „Avatar” mający być początkiem ery trójwymiarowości w kinie. A wszystko to otoczone artykułami o technologii 3D, fotoreportażami różnych realizacji związanych z technologiami 3D i innymi tego typu działaniami mającymi na celu zamydlanie oczu czytelnikom gazety.
W „Katalogu reklamowym Przekroju” znalazły się również 4 strony reklamy urządzeń firmy Asus. Reklamy również nie oznaczonej jako reklama i mającej sprawiać wrażenie zwyczajnej treści redakcyjnej. Wsparte to jest dodatkowo klasyczną stroną reklamową na tylnej okładce katalogu.
Jako wierny czytelnik normalnego „Przekroju” czuję się po prostu oszukany. Toleruję reklamy w mediach gdyż zdaję sobie sprawę, że dzięki temu media te w ogóle do mnie docierają i mogę być ich odbiorcą. Czasem moja tolerancja na reklamę w prasie jest nadwyrężana, ale albo jest to zrobione w taki sposób, że nie podważa mojego zaufania do tego czy innego tytułu albo dotyczy to nieco innych tytułów niż „Przekrój”. Od „Przekroju” wymagałbym nieco więcej. Tylko tyle i aż tyle. Obserwowałem od jakiegoś czasu jak po zmianie wydawcy „Przekrój” zaczął obniżać loty, ale złożyłem to na karb okresu przejściowego i postanowiłem dać mu szansę jako czytelnik.
Teraz zaczynam się zastanawiać czy w przyszłym tygodniu udam się do sklepu po nowy numer. A dzieje się tak po raz pierwszy od wielu lat.
Tak czy owak mam nadzieję, że normalnie po ludzku Wydawnictwo Przekrój ureguluje wobec mnie czytelniczy dług w wysokości 1,33 zł.

Radiowy program lojalnościowy
Przemieszczając się w piątek przez przedweekendową Polskę słuchałem popołudniowej audycji w Trójce. Słuchałem i nie mogłem nadziwić się, że wciąż jest miejsce na tego typu radio i że wciąż można robić radio, które budują tak naprawdę pojedynczy słuchacze, a nie bezimienna masa określana jedynie jako taki czy inny procent udziałów w rynku. W przypadku Trójki trudno jest mówić o jakimkolwiek modelu biznesowym gdyż jako stacja publiczna, utrzymuje się ona w części z abonamentu. Można mówić o sukcesie utrzymywania się na radiowym rynku pomimo uderzeń z każdej strony, ciągłych roszad personalnych zarówno na dole jak i na górze oraz ciągłych zmian, które „normalne” radio pewnie położyłyby na łopatki. W przypadku Trójki, słuchacze czują się, w pewnym sensie, jak u siebie w domu, reagując na wszelkie niekorzystne zmiany nie wzruszeniem ramion czy przeniesieniem się na inną częstotliwość, tylko walką o swoje radio. Dlatego stacja ta jest również fenomenem jeśli chodzi o prowadzenie swego rodzaju długoterminowego „programu lojalnościowego” pozwalającego przywiązać konsumentów do swojej marki. Nawet kiedy do stacji komercyjnej odchodzi jeden z niekwestionowanych, potężnych filarów stacji (bo przecież kimś takim był z pewnością Marek Niedźwiecki), ta trzyma się jakby nigdy nic. Trójka liderem eteru już pewnie nie będzie, ale jeśli wciąż istnieje, to jest nadzieja na przetrwanie radia przez duże “R”.
PiJu
Inwestorskie relacje z mediami
Nasz pierwszy Konkurs Piękności
Stało się. Nasza wrodzona skromność bardzo odradzała, ale jakoś tak wyszło, że tym razem jej nie posłuchaliśmy. I startujemy w konkursie na Firmowy Blog Roku 2009. Okazało się, że jedna z kategorii to “blog młody”, prowadzony od 3-6 miesięcy, czyli jakby idealnie stworzona dla nas, więc startujemy
Po wstępnej selekcji Głównego Jurora znaleźliśmy się we właściwej fazie konkursu, w gronie 24 innych młodych blogów. Na pełną listę uczestników zerknąć można TU.
