Archiwum za miesiąc Sierpień, 2009
Uwaga, uwaga ! Aktorka widziana na Żoliborzu !
Od kilku miesięcy czuję, że w Polsce dzieją się rzeczy alarmujące, skandaliczne, niesamowite i wywołujące gęsią skórkę.
Otaczają nas wydarzenia nie mające precedensu w historii naszego kraju. Wciąż dzieję się coś nad czym nie da się, ot tak po prostu przejść do porządku dziennego. Czuję, że czasy, w których żyję nabrały tempa i dostarczają emocji nieporównywalnych nawet ze zdobyciem mercedesa w esemesowym konkursie operatora komórkowego.
Pewności, że tak jest nabrałem w wyniku codziennego oglądania telewizyjnych kanałów informacyjnych. Kiedyś było inaczej (czyt: normalniej) gdyż przez cały dzień prowadzący tych kanałów podawali banalne informacje dotyczące niefortunnych wypowiedzi polityków, stanu rzek czy wizyt zagranicznych gości w naszym kraju. I tylko raz na kilka tygodni pasek informacyjny na dole ekranu przybierał alarmujący kolor i wtedy my maluczcy byliśmy informowani, że dzieje się coś ważnego. Obecnie my maluczcy wciąż egzystujemy w stanie najwyższej gotowości gdyż w.w. pasek na stałe ma jakiś kolor (nierzadko czerwony). Jestem pewny, że nie jest to jedynie dewaluacja ważności podawanych nam przez serwisy informacji i rzeczywiście wciąż dzieją się rzeczy ważne i ważkie: „Katarski inwestor jeszcze do północy ma czas na wpłacenie pieniędzy za stocznię”, „Aktorka ze spotów PiS ponownie widziana na przystanku tramwajowym na Żoliborzu”, „Poseł Papciukiewicz nie komentuje wypowiedzi posła Pimpuśkiewicza dotyczącej przyszłorocznego budżetu państwa”, „Minister finansów żąda wyjaśnień od swojego wiceministra w sprawie zakupu znaczków na listy polecone”, „Lekarz Zbigniew Sz. z Pacanowa zatrzymany za posiadanie trzech opakowań Biseptolu”. Te jakże ważne dla mnie jako obywatela i widza informacje są podawane we wszystkich telewizjach informacyjnych. Stan podwyższonego alarmu trwa, a ja mogę sobie wybrać czy na moje życie większy wpływ ma informacja o pechowym lekarzu złapanym z biseptolem w garści czy gorący news o aktorce widzianej na mieście.
Niestety zasada gorącego paska dotyczy jak na razie jedynie telewizji i nie obowiązuje w internecie, prasie czy w radiu. A przecież internauci też chcieliby co rano na bannerze na dole strony zobaczyć jakie wydarzenia z danego dnia mają być dla nich ważne i o czym podyskutować z kolegami i koleżankami przy automacie z kawą. Jadący co rano samochodem do pracy również powinni zostać poinformowani jakie informacje są dla nich ważne, a jak stacje radiowe mają to zrobić to już sprawa ich kreatywnych speców. Proponuję wyróżnienie ważnych newsów specjalnym dźwiękiem albo podgłóśnienie lektora czytającego serwis newsowy. W prasie, podobnie jak w telewizji sprawdzi się pasek na dole strony. Koniecznie czerwony i dodatkowo fosforyzujący by był widoczny również w ciemności.
PiJu
Powstała nowa agencja eventowa
Przy okazji koncertu Madonny na warszawskim Bemowie powstała nowa agencja eventowa – komitet czegoś tam i jeszcze czegoś innego. Inicjatywie wróżę świetlaną przyszłość. Jej celem było nie dopuszczenie do występu znanej i lubianej powszechnie szansonistki pochodzenia włoskiego na naszej polskiej patriotycznej ziemi. Komitet powstał, a jego organizator zaczął pojawiać się mediach i całkiem nieźle mu to poszło gdyż tzw. opinia publiczna zainteresowała się koncertem oraz samym komitetem i jego założycielem. Komitet, akcja protestacyjna, sposób podgrzewania przedkoncertowej atmosfery wskazywałyby na zaplanowaną akcję marketingową, ale nikt nikogo za laptopa nie złapał więc dowodów nie ma. Akcja protestacyjna całkiem nieźle przysłużyła się koncertowi 51-letniej gwiazdy chociaż jej kulminacja w postaci prezentacji sztandaru przez jednego milczącego protestanta i wykrzykiwania patriotycznych haseł przez drugiego w okolicach miejsca koncertu w czasie jego trwania okazała się happeningiem nieszczególnie efektownym chociaż zdecydowanie efektywnym. Pośród haseł krewkiego człowieka z dość zaawansowanym wąsem stojącego pod okolicznościowym bannerem na drzewcach znalazły się zarówno te dotyczące samego koncertu i szansonistki, jak również inne dotyczące ogólnie problemu Polskości, patriotyzmu czy też polityki. Było coś jeszcze o cywilizacji szamba, ale tego elementu przyznam, że sam nie rozumiem. Brakowało jedynie haseł dotyczących cyklistów i kosmonautów. Akcja uliczna w formie happeningu spotkała się z zainteresowaniem mediów oraz zmierzających na koncert widzów.
Widać, że narodziła nam się na rynku nowa, prężna agencja eventowa, która co prawda jeszcze raczkuje, ale ma potencjał, energicznych, oddanych pracowników. Może trzeba będzie się jedynie zastanowić czy tego milczącego ze sztandarem nie wymienić na jakiegoś bardziej energicznego i wygadanego. Agencja może się uaktywniać przy okazji kolejnych koncertów muzycznych. Pole do popisu jest duże i panowie będą mogli wyciągać sztandary i rytmicznie skandować swoje hasła za każdym razem kiedy na koncert do Polski przyjadą następujący wykonawcy:
-
Metallica – znani w świecie szataniści i szamani, niejasno powiązani z czarnymi siłami czego dowodem może być ich „Black Album”.
-
Slipknot – faceci, którzy podczas koncertów skrywają się za mało apetycznymi maskami, a wiadomo, że gdyby nie mieli nic do ukrycia to by występowali z otwartą przyłbicą.
-
Rammstein – śpiewają głównie po niemiecku co może irytować i w zupełności wystarcza by oskarżyć ich o antypolskość, bo przecież gdyby byli pozytywnie nastawieni do naszego kraju to śpiewaliby w języku Słowackiego.
-
Depeche Mode – ci to w ogóle już się nie wygrzebią z zarzutów o prowokacyjny styl bycia, życia i twórczości oraz o pozostawanie w cywilizacji szamba: mają w swoim repertuarze różne bluźniercze utwory, a jeden z członków zespołu nosi czasem kobiece ciuchy
Panowie z agencji Komitet Czegośtam ! Trzymamy kciuki i życzymy samych sukcesów !
PiJu
Wspólnie z Bono uratowaliśmy świat
Jak zwykle spodziewałem się, że koncert U2 w Polsce będzie dobry i jak zwykle był dobry. Jak zwykle prawie wszystkie kawałki śpiewałem z Bono i jak zwykle wzruszałem się niemal do łez paplaniną Bono na wszystkie możliwe tematy. Może jestem bezkrytyczny, może U2 rzeczywiście jest najlepszym zespołem na świecie, w każdym razie już po raz trzeci bawiłem się na koncercie U2 w Polsce dobrze i widziałem, że kilkadziesiąt tysięcy ludzi podziela ten entuzjazm. Promocyjna machina wieszcząca największą i najdroższą scenę koncertową w historii muzyki rockowej przetaczała się przez media jak czołg, a organizująca trasę U2 firma Live Nation podgrzewała atmosferę do samego końca. Robiła to w sposób dość irytujący, a to zawalając sprzedaż biletów przez internet, a to zapowiadając, że bilety się skończyły, a to ponownie rzucając na rynek pewną ich pulę. Fani, którzy nie zdołali kupić sobie miejscówek od razu, do samego końca byli zdezorientowani i wróżyli z fusów czy w ogóle dostaną się na teren Stadionu Śląskiego w Chorzowie, a jeśli tak to czy będą mieli miejsca rockandrollowe (stojące, na płycie) czy nudziarskie (siedzące, na koronie stadionu) i czy zapłacą względnie normalną cenę czy będą musieli wyskoczyć z dodatkowej kasy na droższe bilety. Obecna trasa U2 jest niczym słup ogłoszeniowy „oblepiona” nie tylko walką o lepsze jutro (bo jakie jest dzisiaj każdy widzi) w wykonaniu Bono, który a to zachęca ze sceny by założyć maskę z podobizną więzionej birmańskiej opozycjonistki, a to na telebimach oddaje głos krzewicielowi równości i wolności, a to na tych samych telebimach po koncercie proponuje wysłanie esemesa na rzecz fundacji przeznaczającej pieniądze na zbożny cel. Przed koncertem miałem wrażenie, że przygotowana specjalnie na potrzeby trasy U2 360 Tour scena z „namiotem” w kształcie ni-to-pająka-ni-to-statku-kosmicznego jest przesadą i pewnie przytłoczy spodziewane przeze mnie muzyczne wrażenia. Okazało się jednak, że sama scena z zawieszonym nad nią, wyglądającym na wiklinowy koszykiem, nie przytłaczała (może poza znośnym efekciarstwem w kilku utworach), natomiast natłok komunikatów wolnościowych i ogólnoludzkich sprawił, że duża część koncertu była hymnem dla poprawiania losów świata w stopniu o wiele większym niż miało to miejsce na poprzednich koncertach U2 w Polsce. Opuszczając Stadion Śląski miałem poczucie, że dzięki Bono, jego kolegom, dzięki scenicznemu pająkowi za jakieś 200 mln dolców, dzięki mnie, mojej czerwonej koszulce i kilkudziesięciu tysiącom ludzi biorących udział w koncercie świat stał się o wiele lepszy i taki już pozostanie. Nie wiem co na to świat bo jakoś do tej pory nie wypowiedział się na ten temat ani na antenie CNN ani nawet nie zamieścił kilkudziesięcioznakowego posta na twitterze. Może w tej chwili ma inne sprawy.
PiJu
