Warszawska GPW wprowadziła kilka dni temu nowy indeks. Dużo mniej “twardy” niż WIG-i, wręcz rzekłbym, że bardzo “miękki”. Tak bardzo miękki, że aż zaniepokoiłem się, jakie właściwie mają być kryteria jego “naliczania”. I zacząłem się wczytywać w oficjalną stronę (www.respectindex.pl).
“Respect Index, to projekt który ma na celu promowanie najwyższych standardów odpowiedzialnego zarządzania. Indeksy typu Corporate Social Responsibilty (CSR) tworzone na rozwiniętych rynkach stają się rzeczywistością. Rosnąca świadomość firm w zakresie przejrzystości i uczciwości działań …” itd.
W innym miejscu przeczytałem o “zyskach moralnie niekwestionowanych”, w jeszcze innym rady co do społecznego zaangażowania prezesa: “Jeśli spółka chce stać się społecznie odpowiedzialna, nie osiągnie tego bez osobistego zaangażowania zarządu. Prezes powinien brać udział w dyskusjach na temat kierunku polityki CSR, inicjować programy i projekty. Powinien być aktywny w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej oraz analizować efekty. Jest gwarantem, że spółka nie tylko wykorzysta CSR w działaniach PR, ale uczyni go częścią kultury organizacyjnej. Wreszcie nadzór prezesa zwiększa szanse, że inwestycje w CSR przyniosą oczekiwany zysk.”
I jeszcze taka rada, w formie pytania i odpowiedzi: “CSR jako co najwyżej atrakcyjny dodatek, który w najlepszym wypadku może ocieplić wizerunek firmy? To bardzo krótkowzroczne podejście. Próba powierzchownego przysłonięcia grzechów, na które pozwala sobie działająca kosztem otoczenia firma, nawet znacznymi kwotami przeznaczonymi na działania prospołeczne czy prośrodowiskowe, na niewiele się zda. Taka strategia będzie nie tylko mało wiarygodna, ale prędzej czy później skończy się oskarżeniami o greenwashing lub o swoisty „socialwashing”.”
Jest też i o ekologii oraz o dobrym stosunku do własnych pracowników. Podsumowując jednak jednym słowem (albo raczej trzema): CSR, CSR, CSR ! Czyli Corporate Social Responsibility, czyli społeczna odpowiedzialność korporacji (właściwie aż się prosi, żebyśmy zaczęli używać polskiego skrótowca SOK ) To być może naprowadza na właściwy trop, czym właściwie będzie Respect Index – rankingiem spółek aktywnie korzystających z CSR w swoich strategiach marketingowych. I tu od razu przestaje dziwić, że do Respect Index trafiły największe spółki z GPW; wszak na CSR pozwolić sobie mogą tylko duże firmy, małe jeśli robią coś społecznego, to jest to “tylko dobroczynność”, a nie żaden CSR.
Tylko ciekawe, jaki odsetek społeczeństwa, gdyby zrobić jakieś reprezentatywnie szeroko zakrojone badanie, powiedziałby, że PGNiG czy Tepsa są “społecznie odpowiedzialne” i należy im się moralny “rispekt”?
A tak poza tym… to w sumie dobrze, że coś takiego zostało wprowadzone, bo może samemu CSR-owi zrobi to w naszym kraju dobry PR, wciąż mam wrażenie bardzo mu potrzebny… I tylko na poziomie “etycznym” zastanawiam się, czy dobroczynność i społeczne zaangażowanie wtłaczane w ramy rankingów przypadkiem nie tracą resztek swojej spontaniczności. I właściwie to przestają wtedy być dobroczynnością i społecznym zaangażowaniem. A stają się zwykłym elementem marketing miksu, na który po prostu trzeba w rocznym budżecie zapisać odpowiednią sumę, a o potem rzecz całą odpowiednio ograć PR-owo…
Jestem ciekaw czy właśnie zaczyna się zupełnie nowa epoka w technologiach związanych z komputerami. A to z powodu pierwszych informacji dotyczących nowego systemu operacyjnego – Google Chrome OS. Ma być darmowy, szybki jak błyskawica i o niebo lepiej zorganizowany niż każdy inny system komputerowy. Pożyjemy zobaczymy, ale jak znam Google (a używam z powodzeniem całej masy ich programów i aplikacji) to konkurencja (a w szczególności Microsoft) może zacząć się bać. Myślę, że po raz pierwszy od wielu, wielu lat Billowi zaczną drżeć kolana.
A oto krótki film wstępnie prezentujący na czym polega idea Chrome OS:
Nasz klient - Szafa.pl – obchodzi właśnie swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji Szafa przygotowała rozmaite urodzinowe atrakcje, na czele z konkursem na najlepsze fotografie w kategoriach: “Open”, “Razem raźniej” i “Modna Mama”.
A my z tej okazji gratulujemy wyniku z pierwszych 12 miesięcy – poziomu 600 tysięcy użytkowników miesięcznie, 165 tys. zarejestrowanych użytkowników (czy raczej – użytkowniczek) i ponad miliona wywieszonych w “szafach” przedmiotów - i oczywiście życzymy, żeby rok drugi był równie udany!
Firma GFMP Management Consultants we współpracy z PRoto przygotowały badanie na temat “trendów i wyzwań w obszarze zarządzania, HR i komunikacji wewnętrznej”. Jak zwykle mnóstwo różnych profesjonalnie brzmiących, inteligentnych pytań ankietowych, i jeszcze więcej odpowiedzi, z których część daje do myślenia, a pozostała część niespecjalnie daje (dość tradycyjnie – ta większa). Mnie zainteresowały kwestie “kryzysowe” i “łeb-dwa-zerowe”.
Jedno z pytań brzmiało: “Na jakich projektach Państwa firma koncentrowała się w ostatnim czasie, jeżeli chodzi o komunikację z pracownikami”. Najwięcej respondentów, wybierając odpowiedzi, wskazało na: “Komunikowanie zmian w firmie”. Było to aż 67,7 proc. wskazań (rok wcześnie 55,7 proc.). Czyli, po pierwsze – sporo, po drugie – bardzo wyraźny wzrost rok do roku.
Intuicyjnie wydawać by się zatem mogło, że wprost chodzi o Kryzys – firmy próbują wyjaśniac pracownikom, czy jest aż tak źle, jak o tym trąbią media, czy może lepiej (albo jeszcze gorzej) i obie strony próbują wspólnie zastanawiać się, co z tym fantem zrobić. Intuicja może jednak zawodzić.
Oto na pytanie zadane wprost w innym miejscu ankiety mamy punkt “Moja firma podjęła dodatkowe działania komunikacyjne skierowane do pracowników związane z kryzysem gospodarczym”. “Tak” odpowiedziało tylko 21 proc. dużych firm i tylko 6 proc. małych !!
Tak więc – jest materiał do przemyśleń Na jakiś ślad, być może właściwy, naprowadzają inne punkty z raportu, z których wynika, że komunikacja wewnętrzna w polskich firmach stosuje przede wszystkim narzędzia najbardziej “typowo PR-owe” – “działy komunikacji wewnętrznej” (przeważnie ćwierć- czy półosobowe) niespecjalnie wysilają się, żeby wymyślać coś ekstra… Czy przypadkiem nie jest więc tak, że kryzys kryzysem, ale własnym pracownikom i tak serwowana jest tak często spotykana na naszym rynku marketingowa papka, z której wynika zawsze i wszędzie tylko jedno – że TA firma jest najlepsza na świecie pod każdym względem?
Ciekawy jest też wątek o wykorzystywaniu “nowinek”. W komunikacji wewnętrznej dominuje stary dobry intranet (plus forum dyskusyjne). I nic w tym złego, tylko pod jednym warunkiem – że intranet jest w miarę nowoczesny, a nie jakby żywcem wyjęty z lat 90-tych. A podejrzewam, że większość z Was pewnie miała przynajmniej raz do czynienia właśnie z takim intranetem, siermiężnym do kwadratu.. I podejściem: Działa? Działa! To cóż w nim złego?
Ano, to trochę tak jak z DOS-em, Nortonem i kilkoma innymi dawno zapomnianymi niezbędnikami każdego użytkownika komputera – jakoś tak wszyscy wolimy jednak windowsy (wszystko jedno czy microsoftowe, apple’owskie, linuksowe…). A tymczasem blog, portal społecznościowy, mikroblog – gdzieś w cytowanym badaniu na szarym końcu listy. A to przecież takie proste do wdrożenia narzędzia…